środa, 29 września 2021

*POSIŁEK SMAKOSZA - 30C W CIENIU - TYLKO CHŁODNIK LITEWSKI






Czasami przychodzą takie chwile gdy nic nam się nie chce. Szczególnie latem. Żar się z nieba leje a my musimy siedzieć w pracy, w często nieklimatyzowanym pomieszczeniu. Marzymy jedynie o tym by jak najszybciej znaleźć się w domu, wziąć zimny prysznic i zjeść obiad a potem zimne piwo i poleżeć sobie. Poodpoczywać. No tak przecież na dworze +30 st.C. No ale obiad też był gorący. Zawsze jest gorący. Jak to znieść? Nie można pić tylko zimnej wody by wytrzymać upał. Nie można też non stop siedzieć w wannie pełnej zimnej wody lub stać pod lodowatym prysznicem.
                            Rozwiązanie jest proste. Zimny posiłek. Na swoim blogu pisałem już o jednej takiej zupce idealnie nadającej się na obiad w upalny dzień. https://meskibigos.blogspot.com/2018/06/pomys-na-obiad-perski-chodnik-na-upay.htmlTakich potraw zwanych Chłodnikami istnieje dużo więcej. Spotkać możemy je w wielu krajach, szczególnie tam gdzie wysokie temperatury doskwierają i bardzo utrudniają codzienną egzystencję. Spotkamy je na bliskim wschodzie, w Indiach, w krajach Afryki ale też w Hiszpanii oraz w Polsce, Rosji, Bułgarii czy na Litwie. To właśnie z Litwy pochodzi przepis na Litewski Chłodnik, Lietuvos šalta sriuba. Przepis jest co prawda delikatnie zmodyfikowany ale myślę że wyszło mu to tylko na dobre.


SKŁADNIKI
1 litr dobrego naturalnego jogurtu (grecki, bałkański itp.)
0,25 litra 18% śmietany 
woda mineralna
duży pęczek młodych buraków ćwikłowych razem z liśćmi
1 marchewka
1 mała pietruszka
1 mały seler (wielkości orzecha włoskiego)
1 cebula dymka ze szczypiorem
1 pęczek zielonego koperku
natka pietruszki
1 mały liść laurowy
2 ziela angielskie
5 ziaren pieprzu czarnego
kilka ziaren czerwonego pieprzu
papryka w proszku
czosnek niedźwiedzi
naturalny kwas z buraków ćwikłowych
sól
0,5 litra wrzącej wody
4 jaja na twardo

JAK ZROBIĆ?

                                 Marchewkę, pietruszkę, seler i białą część dymki umyć, dokładnie oczyścić i drobno pokroić. Wrzucić do wrzątku razem z liściem laurowym. Lekko osolić. Pieprz i ziele angielskie rozgnieść, podgrzać na patelni aż poczujemy aromat przypraw po czy dodać do warzyw. 
                                    Buraczki dokładnie umyć, obrać ze skórki i pokroić razem z liśćmi. Gdy warzywa są już prawie miękkie dodać do nich buraki z liśćmi. Gotować 15-20 minut. Pod koniec gotowania dodać naturalny kwas z buraków ćwikłowych. Gotujemy jeszcze 5-10 minut. Odstawić do schłodzenia. 
                                     Jogurt wymieszać ze śmietaną i odrobiną wody mineralnej, tak by nabrał kremowej konsystencji. Wlać do wazy. Dodać schłodzony wywar razem z warzywami i burakami.
                                        Dodać pokrojony szczypiorek, odrobinę czosnku niedźwiedziego, natkę pietruszki i połowę posiekanego zielonego koperku. Zamieszać i doprawić do smaku pieprzem, solą, papryką. Wkłożyć jaja ugotowane na twardo i pokrojone na ćwiartki lub połówki. Lekko zamieszać i posypać resztą koperku.
Można przyozdobić czerwonym pieprzem. Przykryć i odstawić do lodówki na kilka godzin - najlepiej na całą noc. Następnego dnia gdy wrócimy z pracy będziemy mieli pyszny, sycący i jednocześnie chłodzący obiad.
SMACZNEGO




Proszę o wasze komentarze i jeśli wam się podobało to udostępniajcie a jeśli podoba Wam się tematyka moich blogów (after the reset) i (MĘSKI BIGOS) , i uważacie moje teksty za interesujące to proszę o polubienie, lajkujcie i dopiszcie się do listy obserwujących. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

 

*POSIŁEK SMAKOSZA - turecki CACIK / Niezastąpiony gdy gorąco


 
Turecki CACIK robimy z jogurtu naturalnego i zimnej wody. Jest szczególnie popularny w miesiącach letnich i opcjonalnie może być podawany z lodem.

 

 

SKŁADNIKI

Woda mineralna bardzo zimna - Ilość użytej wody zależy od tego, jak gęsty Cacik chcemy otrzymać. Czasami danie podaje się go jako zimną zupę - chłodnik, ale może być również gęstszy według gustu.

Jogurt turecki, bałkański lub naturalny

Ogórek świeży

Labneh - twarożek otrzymany z jogurtu

Czosnek

Sól

Papryka ostra w płatkach

Papryka słodka

Sumak

Mięta pieprzowa

DOWOLNIE:

Rzodkiewka, Marchewka, Koperek, Szalotka


Czosnek miażdżymy się w moździerzu razem z solą.

Ogórki ścieramy na tarce o niezbyt dużych oczkach.

Dokładnie je ze sobą mieszamy dodając paprykę ostrą i słodką oraz sumak i listki mięty wg. uznania. Na koniec dodajemy kulki zrobione z Labneh

 

Gdy dodamy posiekaną marchewkę razem z ogórkiem, nazywa się to havuçlu cacık.

Inne odmiany cacık mogą obejmować posiekaną rzodkiewkę  lub posiekaną czerwoną paprykę i świeżą pietruszkę. Opcjonalnie można również dodać koperek. 

Niektóre przepisy dodają świeżą bazylię lub łyżkę octu. 

Nie wszystkie cacıki są wykonane z rozdrobnionego ogórka — czasami stosuje się różne rodzaje liściastych warzyw lub ziół w połączeniu z innymi składnikami. Na przykład jedna wersja wymaga gotowanych kaszy bulgur  i świeżego koperku. Można dodać również portulakę. 

Czasami robi się go też z niedojrzałych (zielonych) migdałów, zwanych po turecku çağla. Może być również wytwarzany z dzikich roślin jadalnych, takich jak çıtlık i spożywany w opakowaniu zwanym dürüm. 

W przypadku cacıklı arap köftesi, na cacıku podaje się koftę z mieszanki kaszy bulgur i mielonego mięsa. W tym przypadku cacık jest zrobiony z boćwiny, a nie ze zwykłego ogórka. (Szpinak lub pietruszka mogą zastąpić boćwinę. W niektórych przepisach używa się portulaki).

 

Smacznego


Polecam też inne nasze posty: Znajdziecie tu teksty o zdrowiu, historii motoryzacji, podróżach i ciekawych miejscach a także rzeczach smacznych.

http://podroze-totutotam.blogspot.com/2016/12/cystersi-historia.html

 

*CAMPEREM PRZEZ POMORZE - BALONOWY FESTIWAL

Ten post to przedruk z mojego drugiego bloga https://meskibigos.blogspot.com Festiwale balonowe odbywają się w Szczecinku co roku w lipcu. Tegoroczny mamy już za sobą. Jeśli jednak planujemy przyszłoroczne camperowe (i nie tylko) wyjazdy weźmy pod uwagę i tą imprezę. W Polsce to chyba największe spotkanie baloniarzy. Mimo dużej ilości hoteli, pensjonatów jest tam jednak kłopot z noclegami. Własny camper, campervan czy przyczepa kempingowa stanowi idealne rozwiązanie. Ciekawych i ładnych miejscówek w okolicy nie brakuje. Teren jest rozległy a miejscówki często oddalone więc warto zabrać rowery.

BALONOWE KRÓLESTWO


Dziś króciutki post dla poszukiwaczy ciekawego miejsca na weekend. Otóż od wczoraj od godziny 18:00 w Szczecinku nad jeziorem Trzesiecko trwa Festiwal Balonowy. Dziś o godzinie 18:00 i 22:00 oraz jutro rano i po południu odbędą się widowiskowe loty balonami.
Festiwale Balonowe w Szczecinku odbywają się od wielu lat i są fantastyczną atrakcją turystyczną. Są też elementem skutecznej promocji miasta. Dziś trochę zdjęć z poprzednich lat. Fotografie z tegorocznego festiwalu będą w poście relacjonującym ten festiwal a to za kilka dni. O innych atrakcjach Szczecinka pisałem już w postach https://meskibigos.blogspot.com/search?q=moje+magiczne&updated-max=2018-06-24T08:48:00-07:00&max-results=20&start=2&by-date=false  
https://meskibigos.blogspot.com/search?q=moje+magiczne&updated-max=2018-06-24T08:48:00-07:00&max-results=20&start=0&by-date=false 
i pewnie jeszcze nie raz napiszę jako że jest to miasto arcyciekawe a i ludzie tam mieszkają nietuzinkowi. 


















 UWAGA: Żadne ze zdjęć nie jest mojego autorstwa i nie roszczę sobie do nich żadnych praw. Pochodzą ze stron http://www.balonywszczecinku.pl/   http://www.szczecinek.pl/pl/wydarzenie/viii-mi%C4%99dzynarodowy-festiwal-balonowy   http://iszczecinek.pl/artykuly/aktualnosci/to-bedzie-rekordowy-festiwal-balonowy    http://echoszczecina.pl/wydarzenie/7878-festiwal-balonowy-szczecinek-2018/     https://sip.wzp.pl/Miejscowosc/a,3444/Szczecinek  
Jeśli kogoś pominąłem przepraszam. Zdjęcia te zostały użyte tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i mam nadzieję że nikt mi za głowy nie urwie. 

Pozdrawiam jednocześnie kronikarzy współczesnej historii Szczecinka: panią Ewę Pawłowską i pana Zbigniewa Otulaka którzy często udostępniają mi swoje fotografie do publikacji na moim blogu.





















VIII Międzynarodowy Festiwal Balonowy | Oficjalna strona Urzędu Miasta  SzczecinekFestiwal Balonowy Szczecinek - Home

wtorek, 28 września 2021

*POSIŁEK SMAKOSZA - PERSKI CHŁODNIK NA UPAŁY

               



                    No to kochani lato nam się zbliża wielkimi krokami. Co prawda, z tymi upałami jakoś jeszcze nie bardzo, raz gorąco, raz zimno, ale bądźmy dobrej myśli i wytrzymajmy jeszcze te trzy tygodnie a potem to już tylko woda, plaża, las, zmrożone piwko i wódeczka w cieniu drzew, krem z filtrem i słoneczne okulary. No i obowiązkowo dobre towarzystwo. Ceny, dzięki tzw. warszawskiej administracji, idą ostro w górę więc i koszt wypoczynku wakacyjnego też. I tu w szczęśliwym położeniu znajdą się posiadacze różnych działek i działeczek, leśnych bądź pracowniczych, domków nad wodą lub desperaci obozujący na dziko nad jeziorami. Wygrani będą też posiadacze rodziny na wsi, właściciele przyczep campingowych i camperów oraz ci co lubią pod namiotem. No ale wiadomo ogólnie że latem też trzeba coś jeść. Panuje u nas generalnie moda na grilla. Niektórzy mówią że to nasz sport narodowy. Może to i smaczne ale nie zawsze zdrowe, no i z czasem trochę się nudzi a i naszym podrobom też warto dać odpocząć. Chcę wam dzisiaj zaproponować coś niezmiernie starego, coś co było znane w polskiej kuchni wieki temu a i w innych krajach cieszyło się ogromną popularnością właśnie latem. To coś co sprawdzi się w upalne dni to chłodniki. Nie trzeba wielkich umiejętności by taki zrobić. Niektórych nawet nie trzeba gotować.
                 Moja babcia Stasia, o której już pisałem, miała cały repertuar chłodników i latem w upalne dni bardzo często je przyrządzała a cała dzieciarnia pałaszowała je z apetytem. Są sycące a jednocześnie lekkie, smaczne a nawet pyszne no i fantastycznie chłodzą. Pewnie wielu/e z was słyszało o nich, pewnie nawet jadło więc wiecie o czym mówię.
                  Dziś będzie przepis na Chłodnik Perski. Jest on potrawą niezwykle starą i pochodzi z czasów gdy obecny Iran to była właśnie Persja. Jak głoszą starzy Perscy kronikarze, pomysł na tą potrawę wziął się stąd że perscy wojowie często chorowali podczas wypraw wojennych. Wzorem Mongołów, Turków i innych ludów azjatyckich, perscy wojowie ciągnęli ze sobą olbrzymie stada baranów, kóz i tabuny koni. Była to rezerwa żywieniowa dla armii na wypadek gdyby przeciwnik ukrył, zjadł lub zniszczył własne stada. Mięsa więc było pod dostatkiem. Kozy i owce to też mleko, z mleka robiono jogurt a na jego bazie świetny napój chłodzący czyli Dugh, Abdug albo Tahn, w Turcji znany jako Ajran a w Indiach jako Lassi. To nic innego tylko dobrze zmiksowany jogurt z wodą i solą. Można do niego dodawać rozgniecione owoce np. mango, banan, pestki granatu itp..  Z mleka otrzymywano również śmietanę, masło i sery. Cebula i koper również wchodziły w skład perskiej diety. Rodzynki, słodkie niczym anbrozja dostarczały energii i osładzały trudy koczowniczego życia. Władcy Persji słuchali swoich medyków którzy wiedzieli że brak w diecie warzyw i owoców prowadzi do chorób. Nie znali jeszcze wtedy witamin lecz podświadomie rozumieli ten problem i starali się go rozwiązać. Wymieszali więc jogurt, śmietanę i wodę, posolili, dodali pieprzu i rodzynek . Do tego dołożyli dziko rosnące ogórki, koper i cebulę ( czasem inne warzywa, rzodkiew, rzepa ) i baraninę. Powstała gęsta, smaczna i pożywna zupa która na dodatek chłodziła w letnie upały bliskiego wschodu. Z czasem ktoś dołożył jajka i pewnie jeszcze jakieś inne ingrediencje. Taka oto jest jego historia.


                    CHŁODNIK PERSKI 
SKŁADNIKI:
Jogurt naturalny bałkański lub grecki        1 l
Śmietana 18%                                          0,2 l
Ogórki świeże                             2-3 szt.
Rodzynki                                      0,5 szklanki
Pęczek koperku
Pęczek szczypiorku
Jajka na twardo                                    2-3 szt.
Zimna woda mineralna        ok. 0,75 szklanki
Sól, pieprz
Dla mięsożerów dodatkowo, jeśli chcą 15 dkg pieczeni jagnięcej, baraniej lub cielęcej ( tak jest w irańskim oryginale )

JAK ZROBIC ?

Ogórki obrać, przekroić wzdłuż na połówki, wybrać pestki i pokroić w cienkie półplasterki, posolić. Rodzynki zalać gorącą herbatą, moczyć 30 minut. Szczypiorek i koperek posiekać. Jajka pokroić na niezbyt drobne części.
Jogurt i śmietanę przelać do wazy. Mieszać dodając stopniowo wodę mineralną tak długo aż otrzymamy kremową masę.
Dodać osolone ogórki, szczypiorek, część koperku i rodzynki. Wymieszać doprawić do smaku solą i pieprzem. Dodać pokrojone jajka, lekko zamieszać i posypać koperkiem. Mięsożercy mogą sobie dodać paski cienko pokrojonej pieczeni jagnięcej lub cielęcej. Nie warto specjalnie jej piec do chłodnika ale gdy mamy ją w domu (np. została nam z ostatniego grilla) to wtedy warto trochę przechować w zamrażarce na chłodnikowy czas.Wstawić do lodówki na 30 minut do godziny. A potem? Potem to będzie gdy sami zrobicie. 
Smacznego!!!


Niezłe prawda? Mam nadzieję że wam się udał i smakował. Niedługo napiszę wam o innych chłodnikach i być może o ciekawych historyjkach związanych z ich powstaniem. 

Aha !!! No i czekam na wasze komentarze. Napiszcie jak wam sie udał i czy smakował. Proszę jeśli wam się podobało to udostępniajcie.

*CAMPEREM PRZEZ POMORZE - SZLAKIEM DWORÓW I PAŁACÓW POMORZA ZACHODNIEGO



               Mur obronny w Kamieniu Pomorskim 

Ten pomysł na weekend będzie trochę smutny. Będzie w nim też trochę nadziei że nie wszystko co pozostawiła nam historia przepadnie przez zachłanność i głupotę ludzką. W jednym z wcześniejszych postów pisałem o Morawach w Czechach. Pisałem o pietyzmie z jakim Czesi podchodzą do swojego dziedzictwa bez względu na to czy pozostawili to ich czescy przodkowie, Austriacy, Węgrzy, Polacy, Ślązacy, Rusini z którymi kiedyś stanowili jeden organizm państwowy, czy też Niemcy do których spora część Czech kiedyś należała a którzy odcisnęli swoje silne piętno szczególnie w Sudetach. Pomimo wszelkich zaszłości tego kraju, etnicznych, politycznych, wszelka spuścizna po dawnych mieszkańcach jest pieczołowicie chroniona. Są to ślady ich kultury materialnej, ich historii a tej tak naprawdę nigdy nie da się zmienić. 

Zaczniemy swoją wycieczkę w Szczecinku (niem. Neustettin) nad jeziorem Trzesiecko (niem.Stretzigsee). Pisałem już o tym miejscu w poście https://meskibigos.blogspot.com/2018/06/moje-magiczne-miejsce.html. Jest przykładem wielkiej dbałości o dobra kultury materialnej pozostawione nam przez wypędzoną po II WŚ ludność niemiecką. W przeciwieństwie do innych miejsc o których tu, ze smutkiem, napiszę jest wzorem do naśladowania. Stary Ratusz, Zamek Książąt Pomorskich, Wieża Bismarcka, Wieża św. Mikołaja, zabytkowe Stare Miasto, dwa ponad stuletnie kościoły, zabytkowe ogrody różane w ogromnym parku miejskim, rozciągającym się wzdłuż jeziora z biegnącą przezeń promenadą Warcisława IV (Wartislav Vierte Promenade) czy też najstarszą w Polsce i jedną z niewielu ocalałych na świecie, zabytkową plażę miejską (Blücher Bad). Wbrew pozorom i polskim Niemcożercom w latach 30-tych XX wieku Niemcy jakoś nie bardzo zajmowali się tępieniem polskich śladów na tych ziemiach. Nazwa parkowej promenady świadczy o tym dobitnie.

  Nie przeszkadzało w tym nawet sąsiedztwo ul.Heinricha Himmlera (powyżej) ani pomnika Cesarza Wilhelma. 


               Zabytkowa Muszla koncertowa.


 Ratusz (Rathaus)


  Ratusz obecnie fot. Ewa Pawłowska

 Powyżej zabytkowa willa przy ul.Mickiewicza (Blücherstrasse) niżej dawna siedziba Landraata a obecnie szkoła muzyczna.


                                  Zamek po restauracji.


                         A tak wyglądał jeszcze nie dawno.

 Wyjeżdżamy ze Szczecinka i kierujemy się, dowolną drogą (może ktoś sam upoluje coś ciekawego w kierunku na Koszalin (niem. Köslin). Po drodze odnajdujemy kierunek na Strzekęcino (niem. Streckenthin). Tu natrafiamy na przepięknej urody dwa pałace, biały i złoty. Szerzej napiszę o nich w odrębnym poście. Dziś tylko przedsmak. Kilka zdjęć, mam nadzieję, zaostrzy wasz apetyt na odwiedzenie tego miejsca. Aha jest tu świetny hotel i wspaniała zamkowa restauracja.



























               Jedziemy do niedużej wsi Podwilcze (niem. Podewils). Jeszcze niedawno stał tam piękny pałac. Obecnie to ruina, podobno odbudowywana lecz od lat nie widać tam jakiegokolwiek postępu.


Sam widok sprawia że niewiele tu jest do powiedzenia. Brama niby otwarta ale należy bardzo uważać na niezbyt gościnnego gospodarza skrywającego tajemnice Podwilcza przed ciekawskimi.
Kolejne miejsce to Kozia Góra (niem.Koseeger). Piękny majątek ziemski z XVII wieku. Niby w niezbyt ciekawym stanie. Miał kilku właścicieli lecz chyba dopiero teraz widać że prace przy odrestaurowaniu obiektu postępują całkiem szybko. Fotki niestety jeszcze wcześniejsze. Gdy będę miał aktualne to uzupełnię. Sam obiekt zasługuje na oddzielnego posta.
 Kolejne smutne miejsce to Dargosław. Wystarczy popatrzeć jak niszczeje. To co cieszyło niegdyś ludzkie oczy, na co pracowały całe pokolenia popada w coraz większą ruinę.
Kolejne miejsce to Trzebiatów (niem. Treptow an der Rega). Piękne choć trochę zaniedbane, o historii sięgającej XII wieku hanzeatyckie miasto. Jest w nim tak wiele zabytków i miejsc wartych zobaczenia że niedługo doczeka się własnego posta (materiały już zebrane). Dziś tylko coś na zachętę.
 Centrum Trzebiatowa


 Fot. Jolanta Grochowska - Kaplica św. Jerzego - Domus Leprosorum z 1307 roku. http://www.architektura.pomorze.pl/?art_id=92 Była częścią szpitala dla trędowatych. W okresie reformacji zamieniona na dom dla ubogich. W XIX wieku przebudowana na kamienicę. Dziś niestety niszczeje.
Wieża pruskiej szkoły kadetów
Kolejny etap naszej podróży jest chyba najsmutniejszy. Gdy byłem ostatni raz w Otoku  ()pałac jeszcze stał. Bez drzwi, bez okien jak ślepiec. Rozkradziony, maksymalnie zdewastowany, po podpalany miejscami , systematycznie niszczony przez miejscowych obecnych autochtonów. Dla nich to tylko kupa gruzu, cegły która może przydać się do naprawy obory, stolarki która jest darmowym opałem na zimę, miejscem kretyńskich, dzikich szczeniackich uciech. Nikogo już nie interesuje mimo że gdzieniegdzie widać jeszcze stare polichromie. Niestety dla odpowiedzialnych urzędników to tylko tzw. mienie poniemieckie czytaj "Nic nie warte" a dla lokalsów niczyje, bezpańskie, kazionne jak to oni mówią. Każdy więc może zrobić z tym co chce i wziąć sobie co chce i kiedy chce.



Resztki pałacu w Otoku Fot. Autor

Jedziemy do Gryfic (niem.Greifenberg in Pommern) . O tym miasteczku też będzie oddzielny post bo warto o nim napisać a na pewno odwiedzić. Czyściutkie, zadbane pełne atrakcyjnych miejsc po poprzednich mieszkańcach.




Zdjęcia z Gryfic fot. Jolanta Grochowska

 Jedziemy do Dreżewa (do 1945  niem. Dresow) . Ciekawy podniszczony pałac z historią o białej damie straszącej nocami. Cały ogrodzony, zabezpieczony przed rabusiami. Chyba czeka na swój czas. Jest nadzieja że właściciele przywrócą mu jego dawny blask.


Naszą wycieczkę kończymy w Kamieniu Pomorskim (niem. Cammin in Pommern). 

Tu do śladów nie tak dawnej historii również mają dobry stosunek. O tym mieście też jeszcze napiszę. Możemy więc sobie porównać podejście Czechów i Polaków do pamiątek pozostałych po poprzednich gospodarzach. Niech każdy sam wyciągnie wnioski. Jeśli chcecie to skomentujcie to co napisałem.

 

 Proszę o wasze komentarze i jeśli wam się podobało to udostępniajcie a jeśli podoba Wam się tematyka moich blogów (after the reset) i (MĘSKI BIGOS) , i uważacie moje teksty za interesujące to proszę o polubienie, lajkujcie i dopiszcie się do listy obserwujących. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

 

Polecany post

*CAMPEREM PRZEZ POMORZE - SZCZECINEK / NEUSTETTIN - POMORSKA PERŁA POŚRÓD JEZIOR I LASÓW 53°43′15″N 16°41′10″E

Gdy zapytamy kogokolwiek o Szczecinek usłyszymy: A to po drodze nad morze, Jechałem przez to miasto, Gdzieś na Pomorzu, Burmistrza mają Szko...